W TVN pod słowami Grzegorza Brauna wzmocniono oklaski. W oryginale dość długo  są pojedyncze, w puszczanym często  fragmencie zaczyna się od burzliwych.  Słyszę to, bo jestem radiowcem.

Techniką można wiele. Dajemy się prowokować. Grzegorz Braun, zdolny, nieprzeciętny twórca -  dokumentalista wchodzi w dyskurs radykalny, niebezpieczny.  Moim zdaniem przekracza granice tzw. prowakacji intelektualnej. Jest nieobliczalny. (Więcej pomnożyłby dobra realizując kolejny dokument.)   

Słowa Brauna uwalniają demony. W internecie  padają zdania identyfikujące się z  jego wypowiedzią, które za chwilę będą cytowane w prasie mainstreamowej jako dowód  prowadzącego do przelewu krwi obłędu  prawicy. Człowiek nie śledzący pilnie debat i polityki, gotów w ten obłęd uwierzyć. Widzę takie przykłady w mojej rodzinie. Komuś na tym zależało. Skompromitować prawicę, wrzucić ją do wspólnego kotła z terrorystami rodzimej i zagranicznej proweniencji. Zastraszyć społeczeństwo. Za chwilę dowiemy się, że Brunon K. został zainspirowany przez Grzegorza B.

Kto wyciągnął po 2 miesiącach i wpuścił jako news słowa, które padły na klubowym spotkaniu?
Kto sprowokował te krwiożercze wypowiedzi w internecie ? Po co ?  
Ktoś tu napisał, że stajemy się  elementem gry na którą nie mamy żadnego wpływu. To prawda, tylko ta osoba atakuje ludzi prawicy krytycznie oceniających wystąpienia Brauna.
Inny interanuta pisze : "... festiwal "Braun story" w mediach daje przecież jasność, że w interesie "grupy trzymającej władzę (dalej GTW) jest podpuszczenie prawej strony, żeby zaczęła się tłumaczyć, odcinać i kajać."


Nie, drogi Panie, odwrotnie. Chodzi o nakręcanie jeszcze bardziej ostrych wypowiedzi, żeby można było znaleźć prawne argumenty do zamknięcia klubu  Ronina i wszelkich  innych  instytucji podejrzanych o "prawicowość". Wszak przygotowywana jest ustawa o karaniu "mowy nienawiści".  O tym trzeba dyskutować, merytorycznie pilnować,  a nie tracić energii na podawanie na talerzu  TVN i innym politycznym przeciwnikom następnych radykalnych, oszalałych wypowiedzi.